La Sirena – Tex czy Mex?

tasteandcook, lasirena, meksyk, meksykanskie, texmex

Dokładnie miesiąc po powrocie z Meksyku poczuliśmy tęsknotę za genialnym guacamole, pikantnymi salsami i idealnie skomponowanymi tacosami. Na meksykańskim głodzie ruszyliśmy w miasto w poszukiwaniu tamtejszych smaków. Tak się też złożyło, że od dłuższego czasu mieliśmy w planach odwiedzenie La Sirena: The Mexican Food Cartel, które ostatnimi czasy zbiera bardzo dobre opinie. Cel był więc jasny – iść na przeszpiegi i rozpracować ten kartel!

Pierwsze co rzuciło nam się w oczy, to rewelacyjny surowy klimat miejsca, oddający tę nieco mroczniejszą stronę Meksyku oraz piękna karta z alkoholami i napojami – w klimacie Calaca, czyli z motywami szkieletów , czaszek i śmierci – wszystko okraszone dobrym, czarnym humorem. Szczerze mówiąc – to jedna z rzeczy, za którą pokochaliśmy Meksyk, więc łatwo było nam takimi drobiazgami w postaci klimatycznego menu „przekupić”.

Po rozmowie z przemiłą Panią kelnerką wybraliśmy startery – Totopos z 3 salsami (chipotle, ananas i mango) oraz Mexican Fondue. Z dań głównych zdecydowaliśmy się na Burrito Short Ribs z żebrami wołowymi i Enchilada z duszoną bawetą wołową. Do picia lemoniady – pomarańczowa oraz cytrynowa z chia.

Zaczynając od starterów, serowy sos z chorizo okazał się bardzo smaczny, podobnie jak i salsy, żałujemy jedynie, że w karcie nie było wzmianki o tym, że Mexican Fondue to w zasadzie osobno sos i osobno talerz nachosów – przez co w zasadzie niepotrzebnie wzięliśmy 2 podobne przekąski w postaci 2 talerzy nachosów z sosem i salsami. Wystarczyłoby dla małego pułku 😉

Wraz z nadejściem dań głównych rozpoczęła się wołowa uczta. Oba dania okazały się podobne, ze znaczącą przewagą mięsa nad dodatkami, wszystko zawinięte w tortille. Do jednego dodania była dodana surówka mexicoslaw z czerwonej kapusty, do drugiego mix sałat i guacamole, a w zasadzie łyżeczka prawie samego awokado. Niestety, jak na kuchnię przynajmniej w połowie Mex, zabrakło nam w daniach kolendry – i nie mam tu na myśli, że jesteśmy jej wielkimi fanami i było jej za mało – po prostu nie było jej wcale, tak samo jak charakterystycznej dla tej kuchni limonki.

Dania były smaczne, jednak jest to zdecydowanie bardziej kuchnia Tex niż Mex, z przewagą dobrego, aromatycznego mięsa i  pysznych marynat, pikantnych sals dobrze pasujących do wołowiny.

Idąc do Meksykańskiego kartelu spodziewaliśmy się nieco większej ilości znajomych, meksykańskich smaków. Pod tym względem się zawiedliśmy, jednak sama kuchnia La Sirena nie zawodzi – dania są smaczne i stworzone z myślą o prawdziwych żeberkowych mięsożercach, co warto podkreślić i docenić, po prostu próżno tam szukać klasycznego Meksyku. Surowy klimat restauracji zasługuje za dodatkowe ukłony – zaczynając na wystroju, ogródku, poprzez genialne, charakterystyczne, kończąc na pięknej porcelanie i kolorowych, a jednocześnie surowych deskach do serwowania. Jest to zdecydowanie miejsce w klimatem oferujące solidny, mięsny Tex – Mex.

La Sirena Menu, Reviews, Photos, Location and Info - Zomato